niedziela, 24 września 2017

-9-

~ 7 miesięcy przed wydarzeniami z prologu ~ 
Od ponad miesiąca byłam w szkole ze dwa razy. Nie puszczają mnie bo się boją. Nie,nie o mnie. Oto, że wiem.
Musieliście kiedyś prowadzić podwójne życie? Ja nie, ale teraz muszę. To bardzo dziwne uczucie. Nienawidzę Madison z całego serca, nienawidzę tego co robiła. Nienawidzę wykreowanej siebie.
Od tamtego czasu minęły trzydzieści dwa dni nieustannej ucieczki. Najgorszego typu ucieczki.Bo od wszystkiego uciekniesz, tylko nie od samego siebie.
Polubiłam spać. Kiedyś uznawałam to za stratę czasu,w końcu gdyby spać siedem godzin dziennie, a dziewięć,to strata wynosi ponad 14 godzin w ciągu tygodnia,co daje wynik jednego dnia w ciągu 12 dni! Można przecież tyle w tym czasie zrobić. Ale zaczęłam robić coś w śnie. Nie mogłam nigdzie indziej, bo jakieś cztery miesiące temu odkryłam, że rodzice sprawdzają mi historię wyszukiwań w google. Wtedy uznałam to za po prostu wyszukiwanie czy oglądam rzeczy dla mojego wieku, ale teraz wiem że oni się boją prawdy.
- Maddie,skarbie, pojedziesz z nami do sklepu? - usłyszałam głos 'mamy' który przerwał mi zastanawianie się nad tą chorą sytuacją. Pora włączyć tryb Madison. 
- Ugh,niech będzie. Muszę iść kupić nowe buty, bo te mi się znudziły! - zrobiłam naburmuszoną minę, ale jakoś nie czułam, by moje buty były złe.
- Jasne, kupimy ci nawet kilka par butów, złotko. - podeszła do mnie uśmiechając się. 
Jak można tak udawać i kłamać? A, no tak. Ja też to aktualnie robię.
Droga do sklepu była nudna. Spotkałam paru znajomych,których od razu spławiłam. Dla pozorów, albo po prostu nie chciałam z nikim gadać. 
Centrum handlowe znajdowało się na wzgórzu, zaraz obok domu Caroline. A własnie, co do Caroline i Cindy... kazałam im spadać. Na oczach całej szkoły. Bardzo brutalnie, bardzo w stylu Madison. 
Pierwszy raz zawahałam się.Nie chciałam znowu być okropna. Ja taka nie byłam. 
To Madison taka była.
W każdym razie, popłakały się bo nikt im nie pomógł. Chyba znowu zaprzyjaźniły się z Carlą. Czy czułam wyrzuty sumienia? Cholerne. 
Ale wiedziałam, że akurat tym razem to nie było moje widzimisię. 
-Masz tu kartę, my idziemy do sklepu z elektroniką. Będziemy przy aucie za około 2 godziny, ale nie przejmuj się, jakbyś potrzebowała więcej czasu to pisz. - nawet nie zauważyłam, że jesteśmy na miejscu. Wysiadłam z auta przekręcając telefon w ręce. Nie chciałam żadnych nowych butów, one nie były ważne, ale skierowałam się w stronę ulubionego sklepu. Pobyłam tam z 10 minut, biorąc 2 pary przypadkowego obuwia. Wpadłam na genialny pomysł,który od razu chciałam zrealizować. Biegiem popędziłam w stronę kafejki internetowej. Pewnie gdyby ktoś zobaczył Madison Develop w takim wieśniackim czymś, plota rozeszłaby się na całą wioskę. Miałam to jednak bardzo gdzieś.
Usiadłam przy wolnym komputerze.
Wpisałam w wyszukiwarkę imię jedynej osoby ze snu której nazwisko zapamiętałam.
Olivia Cullen.
Pierwszy w wyszukiwarce wyskoczył mi link o przyciągającym nagłówku:
5 ZAPRZYJAŹNIONYCH NASTOLATEK Z LONDYNU POPEŁNIŁO SAMOBÓJSTWO
Natychmiast w niego weszłam.
25 czerwca 2014.
Znamy już losy pięciu dziewczynek których szukała cała Anglia. Mowa oczywiście o Cassidy Lodge , Olivii Cullen, Evie Foster, Mary Holden oraz Lily Martin. Piętnastolatki, które zaginęły 2 marca 2014, zostały wczoraj znalezione w lesie. Analiza zwłok wykazała, że popełniły one samobójstwo połykając śmiertelnie groźne tabletki. Rodzinie i przyjaciołom przesyłamy najszczersze kondolencje.
Postanowiłam wejść w drugi link.
5 marca 2014.
Doszła do nas wiadomość o zaginięciu pięciu dziewczyn w wieku 15 lat. Ktokolwiek je widział lub może mieć informację gdzie aktualnie przebywają, proszony jest o natychmiastowe powiadomienie policji bądź zadzwonienie na numer biura osób zaginionych, (486 629 373).
Zatkałam usta, by nie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Pewnie nawet bym nie potrafiła. Na zdjęciu byłam ja i te dziewczyny ze snu. Co prawda, byłam trochę zaniedbana, rozdwojone końcówki, brzydkie paznokcie i cera, ale to na pewno ja. Wyłączyłam komputer usuwając wcześniej historię i bardzo szybko udałam się do sklepu elektronicznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz